Teoria kontra praktyka w zarządzaniu!

Chciałbym podzielić się swoimi spostrzeżeniami z perspektywy praktyka.
Od lat obserwuję w biznesie i administracji pewien trend. Próbujemy mierzyć talenty menedżerskie za pomocą sztywnych testów, zamkniętych schematów i pamięciowych sprawdzianów. Wydaje nam się, że jeśli ktoś idealnie wstrzeli się w odgórnie narzucony klucz odpowiedzi, to automatycznie staje się dobrym liderem. Nic bardziej mylnego! Życie i praktyka szybko to weryfikują. O realnej wartości menedżera nie decyduje to, jak radzi sobie w sterylnych warunkach na egzaminie. Decydują o tym mierzalne fakty z jego codziennej pracy. To, czy potrafi ułożyć procesy w zespole, skutecznie przeprowadzić trudne wdrożenie procesów oraz dowozić wyniki znacznie powyżej średniej, nawet wtedy, gdy brakuje zasobów. Największym błędem wielu systemów weryfikacyjnych jest to, że szukają rzemieślników procedur, a nie prawdziwych liderów. Kucie na pamięć szczegółowych przepisów pod jeden konkretny test potrafi dać chwilowy wynik na papierze. Budujemy iluzję, że bezbłędne zaznaczenie kropek w arkuszu egzaminacyjnym tworzy lidera. Jednak w realnym świecie, w zderzeniu z żywym człowiekiem i codziennym zarządzaniem, sucha teoria najczęściej kapituluje.
Z perspektywy moich lat pracy wiem jedno: prawdziwy autorytet buduje się owocami pracy swojego zespołu oraz atmosferą, w jakiej te wyniki powstają. Doświadczenia życiowego i sprawczego zarządzania nie da się zamknąć w żadnym masowym formularzu.

Przewijanie do góry